t2fbpi

American Dream czyli jak sobie pościelisz tak się wyśpisz

Jest coś w tym. Albo marzysz i realizujesz albo powtarzasz że to i tak nie możliwe. Albo Ci się nie chce. Mi się chciało i mam to co chciałam,  powiem nieskromnie. To był intensywny rok. Dziecko, ślub,  obrona, nauka, pierwsza praca marzeń( (mam nadzieje że nie ostatnia 😉 , otwarcie firmy i druga ciąża. Przede mną powrót z emigracji i życie w Polsce. Odczucia gdy wraca się do kraju w wieku 26 lat z 8 letniego życia w Norwegii są mieszane.

Ok, trochę się boję 😉 i chyba trochę w sumie mogę.

Ale to jest mniej istotne. Chciałam po prostu napisać do was matki czy też te przed trzydziestką czy po NIE PODDAWAJCIE SIĘ! Uczcie się i doskonalcie. Budujcie marzeniami swoje życie i nie pozwólcie by macierzyństwo i obowiązki domowe zakryły to co w Was najlepsze. Nie wymyślajcie wymówek tylko działajcie. Eksperymentujcie. I cieszcie się każdą (spokojniejszą) chwilą.
 
Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku. 
 

Ostatni czas nauczył mnie jednego : Wszystko się może zdarzyć…jak w tej piosence. Trzeba marzyć. Naiwnie. Głupio. Uparcie. Mimo wszystko.

I dzieci nie są żadną przeszkodą. I to nie tak że wraz z bólem porodu ginie twoje życie. Jeżeli ty nie zapomnisz o sobie to świat też o Tobie nie zapomni.

Jeszcze tyle lekcji przed nami.

Za kilka dni kończę 26 lat i jakkolwiek to zabrzmi czuje się spełniona ale nie zaspokojona (w sensie życiowym 😉

Tak bardzo się zmieniłam i tak bardzo nadal jestem taka sama.


 
 

Leave a Reply